Diary

 


Tytuł:
Diary
Pairing
: Larry Stylinson
Opis:
Wyobraźcie sobie, że Eleanor ma umowę z menagerami, a Louis jest zakochany w Harry’m… Ale zaraz! To prawda.
Autorka:
Margaret
Twórczość: http://choicetotake.tumblr.com/

A/N:
Żadne z tych wydarzeń nie miało miejsca, są jedynie fikcją literacką. One-shot nie ma nic wspólnego z opowiadaniem, napisałam go na mini-konkurs na czytaj-1d.blogspot.com



Jestem Darcy Gemma Tomlinson i mam 19 lat. Grzebiąc na strychu znalazłam stary, wytarty notes, podpisany „Pamiętnik Louis’a Tomlinson’a, lata 2012-2013”. Ciekawe, czy zawiera pikantne szczegóły z jego związku? Podobno właśnie wtedy rodzice wyznali sobie miłość. Nie czekając długo wyłapywałam najważniejsze fragmenty…

~*~

Znacie to uczucie, kiedy świat wam się wali? Kiedy wszystko dookoła się sypie, przez kilka źle wypowiedzianych słów? Bo ktoś nad tobą stoi i tylko czeka na fałszywy krok? A osoba, na której ci zależy nawet nie może o tym wiedzieć?

Ja też znam, choć jestem tym pieprzonym sławnym Louis’em Tomlinson’em z One Direction.

Witajcie w moim życiu.

~*~

Powiedzmy, że mam dziewczynę. Powiedzmy, bo tak naprawdę jestem zmuszony z nią być. Wykorzystuje moje pieniądze na zakupy, po uszy mam jej narzekań o nowe buty za kilka tysięcy. Ale menagerowie każą, więc trzeba. Oczywiście widzę, ile osób jej nie cierpi, a myślicie, że ja ją wielbię? Najchętniej zamknąłbym ją w pomieszczeniu bez okien i kazał jeść pieprzone brukselki.

Wiadomo, że z Harry’m mnie łączy coś więcej. Oboje wiemy, że mamy się ku sobie, ale żaden się nie przyznaje przed drugim. Wierzcie mi, miliard razy próbowałem to zmienić. Ale wydaje mi się, że Styles się boi, że jeśli nam nie wyjdzie, to straci przyjaciela. Ja mam inne postrzeganie na świat. Mało osób to zrozumie, ale z moimi byłymi dziewczynami jeszcze bardziej się zbliżałem po zerwaniu i nadal się przyjaźnimy.

Nie próbujcie zrozumieć mnie ani mojego toku rozumowania. Jest dziwne, co najmniej.

~*~

Wszystko zaczęło się w wakacje 2012, kiedy to nastąpiła mega fala „hejtów” na Eleanor. Taa, w jej urodziny, niezbyt fajnie. Kupiłem jej ogromny tort i zrobiłem imprezę – Niall miał szczęście, że akurat był w Mullingar, więc nie miał jak przyjechać, a Harry zwyczajnie olał zaproszenie. Dosłownie przy mnie wrzucił je do kibla i spłukał.

Na tej to imprezie bardziej zajmowałem się pijackimi grami z Zayn’em niż zabawianiem Calder. W sumie i tak dobrze się bawiła, w końcu miała Danielle i Liam’a do towarzystwa. Nie schlałem się w trupa, ale trzeźwy też nie byłem, więc Payne później odwoził nas do domów. I zamiast odwieźć moją „dziewczynę” do domu, przywiózł ją do mieszkania mojego i Harry’ego – czyli świętości, naszego jedynego zakamarka samotności.

- Masz dla mnie coś jeszcze? – uwiesiła mi ręce na szyi i próbowała robić seksowne miny. Ok., ona była pijana.

- Nie, nie mam. Śpisz na kanapie, a rano cię nie ma – syknąłem, położyłem ją na wymienionym miejscu i zostawiłem, żeby zasnęła. Ale ona wstała, chwiejąc się i zrzucając ze stołu dżojstiki  i kilka gier. To obudziło Harry’ego, który schodził na dół, całkiem nago, jak to miał w przyzwyczajeniu. Gdy zobaczył Eleanor zakrył się rękami, ale przy wielkości jego przyrodzenia na wiele się to nie zdało.

Dziewczyna zaczęła głupio chichotać, a Styles patrzył na mnie zdenerwowany.

- Liam ją tu przywiózł, zdałem sobie z tego sprawę dopiero, jak wchodziłem do mieszkania – próbowałem się bronić.

- Chodź się pieprzyć – mruknęła mi do ucha, nachalnie dotykając moje krocze. Odepchnąłem ją lekko tak, że wpadła na mojego współlokatora i przewróciła się.

- Niech śpi na kanapie – stwierdził. – Skoro musi.

- Mówiłem jej to samo, ale jest pijana i napalona. Masz coś na uspokojenie? Byłby z nią spokój.

- Obciągnę ci – powiedziała do Hazzy i z podłogi chciała dotknąć jego penisa, ale on odsunął się i przykrył kocem z kanapy dookoła pasa.

Po uspokojeniu Eleanor położyliśmy ją do mojego łóżka, bo z kanapy przy jej wierceniu się by spadła. Musieliśmy więc spać w łóżku Styles’ea. W sumie norma, zazwyczaj spaliśmy w jednym łóżku, tylko że tym razem… było dziwnie. I cholernie niezręcznie.

~*~

Po imprezie stało się oczywiste, że mam gdzieś Calder i rozeszły się plotki. Oczywiście menagerowie nalegali, żebym nadal z nią był i zaprzeczał. Z jebanym, słitaśnym uśmiechem, przytulając ją i udając, że wszystko jest w najlepszym porządku.

Minęło pół roku. Między mną a Harry’m robiło się coraz bardziej ozięble. Nie mówił mi wszystkiego, przyprowadzał przypadkowe dziewczyny, a ja nawet nie mrugnąłem na to okiem. W końcu Eleanor stwierdziła, że skoro mamy być parą, to musimy razem zamieszkać. I musiałem wywalić mojego przyjaciela na bruk. I nic mu o tym nie mówić.

Zraniłem go. Który to już raz? Pierwszy, kiedy powiedziałem, że jestem z nią na poważnie. Drugi, kiedy stwierdziłem, że Larry Stylinson to jedno wielkie kłamstwo. Trzeci, gdy odparłem, że traktuję wszystkich chłopaków tak samo… Pasmo kłamstw ciągnące się za mną było dłuższe niż Wielki Chiński Mur.

Nienawidzę show-biznesu.

~*~

Pewnego wieczora Calder oznajmiła, że wychodzi gdzieś na miasto z Danielle. Niewiele mnie to interesowało, więc mruknąłem tylko, że spoko i włączyłem radio.

Leciała piosenka Look After You.

Uwielbiałem zespół The Fray i każdy szanujący się fan o tym wiedział. Zrobiłem też cover tego kawałka. Dla Harry’ego.

To było jeszcze zanim kazali mi chodzić z Eleanor. Byliśmy sami, bo reszta utknęła w korku. Miał być to nasz drugi dzień w studiu przy nagrywaniu pierwszego albumu. Producent jeszcze nie dotarł, ale znaleźliśmy podkład do tej piosenki. Nie zaśpiewałem, jak to się zwykle robi w studiu: słówko po słowie nagrywane, tak, żeby ładnie brzmiało. Nie.

Sącząc każde słowo prosto z serca, patrzyłem mu w oczy i składałem obietnicę. „Zaopiekuję się tobą”. Miał 17 lat, ja niecałe 20. I co z tego, że tylko tyle nas dzieliło? Czułem się za niego odpowiedzialny. To ja powiedziałem mu, że z Caroline nie będzie miał przyszłości. To ja dałem mu prezerwatywę na pierwszą randkę z Cher. Ja kupiłem nam obu mieszkanie. A potem go wyrzuciłem.

Kurewsko się wywiązałem z obietnicy, nie powiem.

~*~

Innym razem, również w studiu, siedzieliśmy całą piątką i wcinaliśmy pączki, po ośmiu ciężkich godzinach nagrywania. Niall niemal konał z głodu i wpychał w siebie najwięcej – jak to on. Ja i Harry spletliśmy razem nogi i nawzajem się karmiliśmy, a Malik patrzył na nas z obrzydzeniem. Liam tylko niepokojąco się na nas patrzył.

- Zazdrościcie, bo nie ma tu Danielle i Perrie – uśmiechnął się Harry w sposób, od którego zawsze miękło mi serce. Mimo iż miał buzię wypchaną pączkami.

- Weź, a jeśli ktoś jest w wentylacji? – wystraszył się Zayn, bo jeszcze wtedy nikt nie wiedział o nim i Edwards.

- Spokojna twoja rozczochrana… głowa – parsknąłem śmiechem, a wszyscy oprócz Zayn’a razem ze mną. Ten tylko wywrócił oczami i pokazał mi język. Przybiliśmy ze Styles’em piątkę i wróciliśmy do wspólnego jedzenia.

Wracając do domu cały czas się zatrzymywaliśmy, próbując jeden drugiemu zlizać z twarzy lukier i marmoladę. Ah, czasy bez paparazzi dookoła. Jeszcze przed wydaniem What Makes You Beautiful. W ogóle jeszcze przed nagraniem tego kawałka.

~*~

- Dobra, jutro jedziecie do Australii, dwa wywiady, a potem krótkie wakacje – oznajmił nam po prostu Paul, podczas cotygodniowego spotkania z menagerami. – U nas jest zima, ale w Australii lato, więc weźcie kąpielówki – dodał, a potem jak zawsze kazał mi zostać po spotkaniu. Zauważyłem, że Harry czeka na mnie na korytarzu i odrobinę się zdziwiłem.

- O co znowu chodzi? – spytałem.

- Weźmiesz Eleanor ze sobą.

- Zapomnij, ostatnio kupiłem jej jakiś hipertoster z trzema opcjami opiekania za 5 tysięcy!

- Pomyślą, że ją olewasz i znowu będzie…

- Mam w nosie, co prasa myśli. Nie zauważyłeś, że tylko do mnie masz takie pretensje?

- Bo tylko ty masz udawaną dziewczynę – oburzył się.

- Po co ona właściwie pojawiła się w moim życiu? Naszym życiu? Bo większość osób, które znam twierdzi, że świetnie byśmy ze sobą z Harry’m pasowali? Przyklaskałbym im w tonacji C-dur kurwa. Przez was i wasze jebane zasady straciłem najlepszego przyjaciela. Wszyscy mają mnie za dwulicowego chuja, który robi co innego, a mówi co innego. „Larry’ego nie ma” – też coś. „Wymysł fanów!” – jeszcze lepszy żart – prychnąłem, a Higgins patrzył na mnie z oburzeniem. - Więc mi nie pierdol głupot, tylko powiedz tym swoim głupim gazetkom, że nie będę więcej kłamał w sprawie Eleanor. Niech wypierdala z mojego mieszkania, a Hazza się znowu wprowadza. Kocham go – ostatnie dwa słowa wymówiłem prawie bezgłośnie.

- Nie jesteś gejem ani moim szefem, Tomlinson. Simon nas wyznaczył, żebyśmy was pilnowali i…

- Orientacja seksualna to moja sprawa. A Simon na pewno by zrozumiał. Nie widziałeś, co się działo podczas X-Factor? Jak blisko ze sobą byliśmy? I nikt nie jęczał. To wy, pierdoleni menagerowie robicie ze wszystkiego jedną, wielką aferę i dmuchacie na kurwa lodowate! – wybuchnąłem i nie czekając na jego odpowiedź chwyciłem kurtkę i wyszedłem z pomieszczenia.

W drzwiach stał Harry, którego niechcący potrąciłem, ale i jego wyminąłem. Chciałem być sam, bez świadków. Znalazłem pierwszy autobus do Doncaster, wsadziłem słuchawki od iPod’a w uszy i miałem wyjebane na wszystko. Po kilku godzinach jazdy byłem na miejscu. Bez bagażu, prezentów dla sióstr, z samym iPod’em zapukałem do drzwi swojego rodzinnego domu.

~*~

Mama cieszyła się na mój widok, a moje siostry były jeszcze w szkole, więc mogliśmy spokojnie porozmawiać. Opowiedziałem jej o tej całej sytuacji, a ona przez długi czas milczała i wpatrywała się we mnie.

- Coś jest ze mną stanowczo nie tak, co? – westchnąłem, upijając łyk kakao.

- Nie kochanie. Po prostu dojrzałeś. Jestem z ciebie dumna… - pogłaskała mnie po policzku.

- Dumna za wyzywanie menagera? Zranienie przyjaciela i tej zakupoholiczki? – uniosłem brew zdziwiony, a ona zaśmiała się i poklepała mnie po ramieniu. Nic nie odpowiedziała, a ja powoli zaczynałem żałować, że w ogóle tam przyjechałem.

~*~

Oczywiście następnego dnia i tak przyjechali po mnie, żebym jechał na lotnisko. Australii by mi nie odpuścili. Po bezsennej nocy, spędzonej na zastanawianiu się nad sensem słów rodzicielki, długi lot okazał się zbawieniem. Obudziłem się w samym Sydney, gdzie dopiero był ranek. Słońce prażyło, w hotelu była klimatyzacja i mnóstwo bajerów, a na plaży czysty piasek i woda – oczywiście na plaży dla VIP-ów.

Pierwszym przystankiem była telewizja śniadaniowa. Już tam zacząłem jak za dawnych czasów zaczepiać Harry’ego, a on chyba zaczął łapać, o co chodzi, bo w pewnym momencie nakarmił mnie kawałkiem australijskiego ciasta. W studiu aż wrzało od podejrzanych szeptów.

Następny wywiad miał być za trzy dni, więc mieliśmy czas wolny.

Całą piątką ustaliliśmy, że fajnie by było popływać jachtem. Wynajęliśmy więc jeden, oczywiście na koszt studia, wzięliśmy prowiant i alkohol, a Zayn papierosy i szykowała się mała impreza. Pierwszy odważyłem się pokazać w samych kąpielówkach, za moim przykładem Zayn, Harry, a na końcu Liam i Niall. Już widziałem te zdjęcia na tapetach dziewcząt w wielu krajach świata…

~*~

- Nie śpimy panie Styles, pora obiadowa – obudziłem drzemiącego na słońcu Harry’ego, a potem pocałowałem go w policzek. Spojrzał na mnie zirytowany.

- Podobno masz dziewczynę.

- Już nie – wyszczerzyłem się, a potem poprosiłem, żebyśmy zeszli pod pokład, gdzie nikt, dopóki nie zrobi się zimno, nie będzie siedział.

Opowiedziałem mu o tym, jak menagerowie wymyślili, że żeby rozchwiać pogłoski o naszym homoseksualizmie kazali mi chodzić z Eleanor. A potem z nią zamieszkać. I tym sposobem olewać najlepszego przyjaciela, jakiego kiedykolwiek miałem.

- Kto wie, jak daleko by to zaszło, gdybym się nie przeciwstawił – zakończyłem opowieść, a Styles patrzył na mnie jak na wariata. – Nie słyszałeś, co mówiłem do Paul’a? Calder ma się wyprowadzić z naszego mieszkania. Znowu zamieszkamy razem – chwyciłem jego dłoń, a on usiadł na blacie z wrażenia i nie mógł wydusić ani słowa.

Siedzieliśmy w takiej ciszy, trzymając się za rękę przez jakieś 15 minut.

- Hazza… - przełknąłem ślinę, a żołądek podjechał mi do gardła. Czułem wzrastający we krwi poziom adrenaliny i splotłem swoje palce z jego – …kocham cię – wyszeptałem mu na ucho, nosem odsuwając loczki.

Nogi miałem jak z waty. Nie byłem już tym samym stawiającym się menagerom Tomlinson’em. Byłem Boo Bear’em, który się przyznał, że kogoś kocha. W końcu. Nie chciałem słyszeć jego odpowiedzi. Chciałem uciec, pobiec jak najdalej przed siebie i nie wracać.

No ale byliśmy na morzu, cóż…

Po ciągnących się w nieskończoność 27 sekundach odpowiedział mi słodkim pocałunkiem w usta. Objąłem go w pasie, bo siedział na blacie i wsunąłem język w jego półotwarte usta.

A potem uprawialiśmy długi i namiętny seks na blacie pod pokładem statku, na środku morza w Australii. Nie wdaję się w szczegóły, ale tyle orgazmów, ile wtedy, w życiu nie miałem.

Oh, Harry.

~*~

Na razie nikt oprócz chłopaków nie wie, że jesteśmy razem. Przed menagerami udajemy dobrych przyjaciół, a zerwanie z Eleanor zatuszowaliśmy. Za 20 tysięcy funtów obiecała milczenie, więc z ciężkim sercem złożyliśmy się z Harry’m i jej zapłaciliśmy.

Przecież można żyć bez podpisanych dwóch iPad’ów, prawda?

W takich momentach kocham naszych fanów.

~*~

Czego miała nauczyć czytającego ta historia? Absolutnie niczego. I będę to powtarzał w każdym nowo zaczętym pamiętniku, na koniec. Po prostu tyle jest tych plotek, a prawdy oczywiście nie dowie się nikt. No, chyba, że znajdzie mój pamiętnik, albo dopiero za kilka lat. Jak na razie mieszkamy razem, kochamy się i jestem szczęśliwy.

~*~

Zamknęłam notes odkładając go dokładnie na miejsce i czując, jak policzki mi płoną. Wzięłam pudło z płytami DVD, o których przyniesienie prosił mnie tata-Harry i zeszłam na dół.

- Znalazłam tylko to – mruknęłam i chciałam odejść, ale wtedy Louis zauważył moje rumieńce.

- Bo obok płyt były moje stare pamiętniki… Darcy, czy ty…? – spojrzał mi w oczy, a ja z westchnieniem pokiwałam głową.

- No, przynajmniej nie musimy ci tłumaczyć, jak wygląda gejowski seks – stwierdził Harry.

- Tam nie było żadnego opisu…

- Dobrze, że nie znalazłaś lat 2015-2016 – odetchnął z ulgą.

- Jesteście ohydni – parsknęłam śmiechem, a oni tylko się pocałowali. - Rodzice – wywróciłam oczami, uśmiechając się i poszłam do swojego pokoju.


  1. zukkik zreblogował(a) to od choicetotake
  2. her-little-escape zreblogował(a) to od choicetotake
  3. my-beautiful-butterflies zreblogował(a) to od choicetotake
  4. fanfiction-by-vanilla zreblogował(a) to od choicetotake
  5. s0m3way zreblogował(a) to od choicetotake
  6. justbemytommo zreblogował(a) to od choicetotake
  7. cheerfultown zreblogował(a) to od choicetotake
  8. proud-of-larry zreblogował(a) to od choicetotake
  9. truly--madly----deeply zreblogował(a) to od choicetotake
  10. jbluvsbabycakes zreblogował(a) to od choicetotake
  11. anty-hero zreblogował(a) to od choicetotake
  12. harrysfreefucks zreblogował(a) to od choicetotake
  13. choicetotake opublikował(a) to